instytucje opieki

Z perspektywy ojca


Opis problemów jakie pojawiają się w związku z oddaniem dziecka do przedszkola/żłobka – perspektywa ojca.

Tatusiom często łatwiej podjąć decyzję o posłaniu dziecka do przedszkola. Wynika to z innego (co wcale nie oznacza gorszego) charakteru więzi, które łączą ojca i dziecko. Tata też częściej rozstaje się z dzieckiem wychodząc na kilka czy nawet kilkanaście godzin do pracy czy też wyjeżdżając na delegacje. Można więc powiedzieć, że ma w tym wprawę  i lepiej sobie z tym radzi emocjonalnie.
W okresie pierwszych kilku miesięcy rola ojca w życiu dziecka zmienia się w istotny sposób. Coraz częściej nie jest to już tylko pielęgnacja noworodka, kąpiel czy spacer z wózkiem. Tata wkracza coraz bardziej intensywnie w relację  matka - dziecko. I to właśnie ten rodzaj więzi- miłość ojcowska - przygotowuje dziecko do „wyfrunięcia” z domu. Pierwszym takim wyfrunięciem jest właśnie pójście dziecka do żłobka lub przedszkola.

    Co w takim razie może być problemem?

Dla wielu tatusiów może być to fakt, że w momencie kiedy dziecko idzie do żłobka, a zwłaszcza do przedszkola wchodzi ono w grupę społeczną, musi podporządkować się pewnym regułom grupy, wchodzić w relacje z innymi dziećmi. Jest to często w oczach rodziców, a zwłaszcza tatusiów swoisty sprawdzian umiejętności społecznych, które dziecko zdobyło do tej pory. Jest to też moment, w którym rodzice mogą obserwować inne umiejętności dziecka jak mowa, rysowanie, sprawność ruchowa na tle innych dzieci w tym samym wieku. Wtedy okazuje się, że są dzieci, które są od naszego dziecka lepsze w określonych sferach. Szczególnie dla taty może być to trudne w przeżyciu, że oto mój skarb nie jest najlepszy. Wchodzi tu w grę element rywalizacji, który w miłości ojcowskiej jest obecny. To przecież najczęściej tatusiowie mobilizują dzieci do zdobywania „szczytów”, pokonywania przeszkód na drodze do kolejnych osiągnięć. Często podchodzą do tego bardzo osobiście odczuwając smak zwycięstwa, ale i klęski swojego malca niemal jak swój własny. Dlatego trudno im przyjąć, że ktoś zabrał jego dziecku zabawkę, a ono się nie obroniło albo, że ostatnie przybiegło na metę. Często dopiero po jakimś czasie zaczynają dostrzegać, że ich szkrab wprawdzie nie jest dobry w bieganiu, ale za to szybko uczy się wierszyków, a inny boi się publicznie wyrecytować wiersz, ale za to jest najlepszy w konstruowaniu budowli z klocków.
Innym problem jest natury bardziej organizacyjnej, ale nie tylko.
Często w przedszkolach organizowane są różne występy dzieciaczków z okazji świąt, Dnia Matki, Dnia Ojca itp. Często zdarza się, że takie uroczystości są organizowane w dni powszednie w godzinach, w których niektórzy tatusiowie niestety są jeszcze w pracy. Czasem ten problem dotyczy też odebrania dziecka z przedszkola czy żłobka przed jego zamknięciem, tak, żeby znowu nie było ostatnie. W takich sytuacjach tatusiowie bardzo często przeżywają dylemat co ważniejsze - rola taty czy praca, która przecież jest nie tylko realizacją ambicji, ale również daje utrzymanie rodzinie.  Oczywiście, że z psychologicznego punktu widzenia dla dziecka bardzo ważna jest obecność taty w takich sytuacjach, ale w obecnej rzeczywistości często jest to trudne do zrealizowania. I znowu wielu tatusiów odczuwa ten żal, że nie zobaczyło pierwszego występu swojej córeczki w roli królewny, tak jak kiedyś umknął im pierwszy uśmiech czy kroczek. Nie ma jednak sensu wpadać wtedy w poczucie winy,ale próbować zdążyć nastepnym razem. Ważny jest więc ten czas kiedy tata jest w domu, jak go wykorzystuje, żeby budować relacje z własnym dzieckiem. Każdy z tatusiów wracając z pracy do domu marzy z pewnością o odpoczynku. Myślę jednak, że czas zainwestowany w budowanie relacji ojca z własnym dzieckiem przyniesie korzyści nieporównywalne z największym nawet „zyskiem na giełdzie”.   Warto więc mimo wszystko podjąć trud i poświęcić czas na wspólną zabawę z dzieckiem, spacer czy rodzinną wycieczkę. W miarę jak dziecko rośnie tatusiowie mogą je np. wciągać we własne pasje – wędkowanie, górskie wycieczki czy klejenie modeli samolotów. Ważne jednak, żeby nie czekać aż dziecko będzie „na tyle duże”, ale tworzyć ten fundament od pierwszych miesięcy.